Była to, tak jakby moja trzecia przygoda z Rzymem.

Pierwszym razem, spędziłem w nim jeden, jedyny dzień. Były wakacje, wczesne lata dwutysięczne. Wracałem z letniego obozu na Sycylii i nasz autokar łaskawie zatrzymał się po drodze, na kilka godzin w Rzymie. Miałem jakieś 16 lat,
było gorąco i niewiele z tego wszystkiego pamiętam. Tak po prostu. Aaa, nie, nie, jest jedna rzecz!
Pamiętam, że wtedy najbardziej chciałem zobaczyć owianą sławą, najpiękniejszą i jedyną w swoim rodzaju,
fontannę di Trevi (chyba wspominałem już kilkukrotnie, że fontanny są dla mnie szczególne).

Tutaj w ramach didaskaliów muszę napisać, że w Rzymie jest taki dzień, jeden, jedyny dzień w roku, kiedy di Trevi jest konserwowana, Panowie wymieniają w niej wodę, szorują marmury i wyławiają zaległe na dnie miliony monet.
Wszystko po to aby fontanna cieszyła miliony odwiedzających przez kolejnych 364, czasem nawet 365 dni.
Chyba wszystko jest już jasne i wiadomo, że wtedy trafiłem właśnie na ten dzień.
Przez te kilka moich godzin w Rzymie, fontanna była nieczynna. Może, nie, że nieczynna bo na kłódkę nikt jej przecież nie zamknął. W dalszym ciągu można było ją zobaczyć ale fontanna bez wody to jak nie wiem co bez czego… Dramat.

Drugim razem miałem odwiedzić Rzym zimą ale nic z tego nie wyszło bo praca.
Do trzech razy sztuka, jak to się mówi. Kupiłem bilet, zabookowałem nocleg, nie wydarzyło się nic po drodze więc tym razem się udało!

Jestem w Rzymie i mam już trochę więcej niż 16 lat.

O Rzymie prawdopodobnie napisano i powiedziano już wszystko ale wykazałbym się zbyt dużą ignorancją do świata w ogóle, nie napisawszy kompletnie nic. Zdjęcia, zdjęciami. Jaki Rzym jest, każdy widzi ale Takie miasto w pełni zasługuję na swój PIN na mojej travelerowej mapie!

No to jedziemy!

Na pewno nie zarekomenduję żadnego miejsca z jedzeniem, nie polecę świetnej pizzerii ani pasterii, nie napiszę gdzie zjadłem lody ani gdzie wypiłem butelkę wina.

Moje TOP10 czegokolwiek zachowam dla siebie. Nie napiszę, który zabytek jest lepszy od innego, gdzie warto odstać swoje w kolejce.

To kompletnie bez sensu! A dlaczego?
A dlatego, że Rzym jest takim miastem, które można a nawet trzeba zobaczyć bez jakichkolwiek podpowiedzi.
Należy się zgubić, znaleźć swoje miejsce z jedzeniem, spotkać ulubioną lodziarnię. Niezliczone, fantastyczne miejsca, czekają tylko aby je odkryć, dziesiątki kilometrów krętych ulic, uliczek, setki ich rogów w różnych częściach miasta.
Wszystkie czekają.


Włoskie sacrum czyli ‘in vino veritas’ i ‘la dolce vita’.

Włosi wiedzą jak żyć! Cieszą się życiem, żyją na ulicy, wśród ludzi, bliskich, zupełnie obcych, są otwarci, są przyjaźni. Każda wizyta w Rzymie będzie inna, zawsze inaczej spojrzymy na Koloseum, wybierzemy inną drogę na plac wenecki, kiedy indziej miniemy schody hiszpańskie, zjemy w różnych miejscach.
Miasto aż kipi historią, wprawia w zakłopotanie wszystkim co ma. Nie bez powodu kochają go miliony bezwstydnych turystów z całego świata.
Rzym zachwyca, teraz, kiedy wiem, że człowiek potrafi tak wiele, prawie wszystko a co 500, tysiąc czy 2 tysiące lat temu?! Rzym budzi respekt, wymaga szacunku.

W Rzymie spędziliśmy prawie 4 dni, prawie zawsze jedliśmy w knajpie po drugiej stronie ulicy. Makarony, pizze, niewyczerpujący się bufet przystawkowy i samouzupełniające się karafki wina. Mniam.
Na pewno chcę, powinienem a nawet muszę pochwalić rzymskie lotnisko. Sam Leanardo DaVinci, na pewno pęka z dumy.
Duże, bardzo duże, jedno z największych w Europie ale zupełnie spokojne. Każdy ma swoje miejsce, bez kolejek, sprawna kontrola i można się dostać z niego prawie w każdą stronę świata.
Do miasta dojedziemy na szereg różnych sposobów; taksówką, wygodną kolejką za 14 euro, uberem, tańszym autokarem (4E).

Tak już na zupełny koniec dodam, że znałem kiedyś pewnego Rzymianina, Rzymianina z krwi i kości. Rzymianin ów, twierdził, że Rzym jest nudny i ogólnie kiepsko się tam żyje. Wtem, postanowił on przyjechać do Warszawy. Chyba jednak to nie z Rzymem jest coś nie tak. Chociaż z drugiej strony, może Rzym jest dobry na chwilę, tak samo jak Kraków. Często za nim tęsknie ale żyło mi się w nim bardzo kiepsko. Niektóre miasta są po prostu dobre na weekend. Czy z Rzymem tak jest? Nie sądzę ale być może się mylę.

W każdym razie.

Fontanna di Trevi (tym razem) działała bez zarzutu. A i moja kurtka, zostawiona w samolocie, którym przyleciałem przed 4 dniami, się znalazła! Łatwo nie było ale liczy się efekt końcowy- kurtka wisi w domu na swoim miejscu a ja nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy.
#t4yl

 

03.10.2017

TEL AWIW WELCOME TO!

02.10.2017

TEL AWIW-JAFA, IZRAEL, A.D. 5 777.

29.08.2017

Polska… W tej bałtyckiej niepogodzie jest co najmniej jeden pozytyw.

28.06.2017

Włochy, Neapol… Będąc w Neapolu wybrałem właściwie!

26.06.2017

Włochy, Neapol… Noc była młoda, tak młoda, że skończyć się nie chciała….

26.04.2017

Hiszpania, Majorka… Spakowaliśmy naszą Pandę i ruszyliśmy w drogę.

24.04.2017

Hiszpania, Majorka… Pierwszym przystankiem, naturalnie była Palma.

16.03.2017

Urugwaj, Montevideo… Montevideo to bardzo dobry pomysł na pierwsze spotkanie z Ameryką Południową.

21.02.2017

Urugwaj, Montevideo… Jesteśmy w Urugwaju!

×