Jesteśmy w Urugwaju!

Po co ja właściwie tam pojechałem?
Ameryka Południowa- super, ale Urugwaj ? Nawet Lonely Planet nie ma przewodnika po Urugwaju, jest tylko kilka stron dokoptowanych do wersji ‘po Argentynie’. Co więcej, wcale nie tak łatwo się tam dostać.
Po dwóch styczniach z rzędu spędzonych w Azji, wszyscy chcieliśmy zmiany- w miarę zgodnie ustaliliśmy, że tym razem ‚polujemy’ na zachodnią półkulę. Czy będzie to Ameryka Południowa czy Środkowa, nie miało to większego znaczenia.

Cena aktualnie znalezionej promocji lotniczej zdefiniuje nasz cel podróży.

Tak właśnie się stało.
Pamiętam jakby to było wczoraj. Obudziłem się, jednym okiem przeglądam net i wtedy zobaczyłem tę promocję. Tanie bilety do Urugwaju, pomyślałem WOW. Cena się zgadza, to, że wylot nie w Polski i 2 przesiadki w trakcie,
nie stanowiło wtedy większego problemu.
Napisałem szybko do pozostałej trójki czy fajne znalazłem, powiedzieli, że fajne. To kupiłem.

Wyprawa przybrała kryptonim AmPudia.

Pomijając 26 godzinną dobę spędzoną w samolocie…. moje pierwsze wrażenia były bardzo pozytywne. Ładne, nowoczesne lotnisko, Uber działa (uff)- jest godzina 23.30.
Podczas podróży w lotniska do naszego hostelu, byliśmy tak bardzo czujni, że od razu wszyscy usnęliśmy
i obudziliśmy się w kompletnie ciemnej ulicy Montevideo. Adres się zgadzał, czy budynek to nie wiem bo nic nie widziałem, zaryzykowaliśmy i zaczęliśmy dzwonić do drzwi (hostel w którym się zatrzymaliśmy niestety nie był podpisany). Drzwi otworzyła nam młoda (pozytywnie nastawiona- wiadomo) Amerykanka. Otóż, 2 tygodnie temu w Monte była ogromna burza i od tamtej pory cała ulica nie ma światła. Nie powiem, że trochę nam nie ulżyło! Awaria prądu zawsze jest lepsza niż podejrzanie ciemna ulica w obcym mieście na dalekim kontynencie.

Montevideo - Buenas Vibras Hostel

Jest czwartek rano.

Strefa czasowa UTC -3 więc nie najgorzej.
Spragnieni słońca, dopiero co wyrwani w szarej… zimy w Polsce, zjedliśmy śniadanie w hostelowym ogródku.
Niby nic bo tosty w kolorowym dżemem, pomarańcza i kawa ale wtedy nie potrzebowałem niczego więcej. Piękna zieleń wokół, +25 stopni, błękitne niebo i słońce! Tego uczucia nie da się opisać, to trzeba po prostu przeżyć samemu.

Zorientowaliśmy się co i jak… Poszliśmy na freetour’a bo to obowiązkowy punkt mojego każdego wyjazdu.
Trzygodzinny spacer po mieście w zupełności nam wystarczył. Wciąż asymilowaliśmy lokalną temperaturę,
ja (oczywiście, że ja bo kto inny…) zapomniałem czapki i okularów przeciwsłonecznych.
Montevideo nie jest dużym miastem, paradoksalnie w stolicy żyje ok. 40% populacji Urugwaju.
Umiarkowana architektura, portowa dzielnica o nienajlepszej reputacji, kolorowe przedmieścia, ocean i piękne miejskie plaże a dla nas lato w środku zimy.
Można by powiedzieć, że miasto jak miasto ale… no właśnie, całe szczęście, że jest jakieś ale.

Takiego błękitu nieba i trawy zieleni chyba jeszcze nigdy, nigdzie nie widziałem!

Niemalże idealne miejsce na spotkanie pierwszego stopnia w nowym, nieznanym wcześniej kontynentem.
Zapraszam do fejsbukowej galerii zdjęć w Montevideo.
W razie pytań, służę pomocą: bartek@travel4yourlife.com

03.10.2017

TEL AWIW WELCOME TO!

02.10.2017

TEL AWIW-JAFA, IZRAEL, A.D. 5 777.

29.08.2017

Polska… W tej bałtyckiej niepogodzie jest co najmniej jeden pozytyw.

28.06.2017

Włochy, Neapol… Będąc w Neapolu wybrałem właściwie!

26.06.2017

Włochy, Neapol… Noc była młoda, tak młoda, że skończyć się nie chciała….

01.06.2017

Włochy, Rzym… Moje TOP10 czegokolwiek zachowam dla siebie…

26.04.2017

Hiszpania, Majorka… Spakowaliśmy naszą Pandę i ruszyliśmy w drogę.

24.04.2017

Hiszpania, Majorka… Pierwszym przystankiem, naturalnie była Palma.

16.03.2017

Urugwaj, Montevideo… Montevideo to bardzo dobry pomysł na pierwsze spotkanie z Ameryką Południową.

×