TEL AWIW-JAFA, IZRAEL, A.D. 5 777.

Niewiele brakowało, a zupełnym przypadkiem zahaczyłbym o mojego pierwszego w tym roku Sylwestra. Nowy, 5 778 rok w Izraelu zaczął się 22 września.
Był to zdecydowanie najbardziej spontaniczny z moich dotychczasowych wyjazdów. Gdzieś z tyłu głowy od dawna miałem schowany pomysł aby odwiedzić Izrael i wiedziałem, że na pewno kiedyś tam pojadę. Musiałem po prostu poczekać na TEN moment.

Postanowiłem wykorzystać kilka dodatkowych dni wolnych od pracy i kupiłem bilet na 2 dni przed wylotem. Powiedzmy, że w ten sposób odebrałem sobie zaległy prezent urodzinowy. Ten wyjazd był dla mnie wyjątkowy z co najmniej jeszcze jednego bardzo ważnego powodu.

Pojechałem SAM. Na Bliski Wschód.

A co tam! Na pewno wszystko będzie OK. Przecież wszyscy wiemy, że do odważnych świat należy! Pewnego rodzaju nowością będzie to, że teksty dotyczące Izraela potraktuję trochę inaczej niż wszystkie poprzednie.

Będzie bardziej praktycznie. Oczywiście nie zabraknie wątków pobocznych i mądrzenia się na okołopodróżnicze tematy.

Zdecydowałem tak ponieważ podróże do Izraela owiane są pewną tajemnicą, niby ludzie jeżdżą…. i wracają. Tel Awiw jest w TOP10 wakacyjnych kierunków nieczarterowych na warszawskim Okęciu, ale z drugiej strony każdy coś tam kiedyś słyszał co tak naprawdę do końca nie wiadomo czy jest prawdą…
i w ten oto sposób tworzymy tak zwane miejskie legendy.

Teraz mogę powiedzieć, że byłem, sprawdziłem, wiem jak jest.

Moją teorię o niekierowaniu się ludzkimi radami w tym przypadku postanowiłem schować do kieszeni. Udałem się na lotnisko niemalże 4 godziny przed planowanym odlotem bo przecież Szopen zapchany a wrzesień to wciąż szczyt urlopowych wyjazdów, a do tego ten nieszczęsny Izrael i ich chore zasady bezpieczeństwa. Koniec końców, to ja będę gościem w ich kraju więc uznałem, że wszystkie zasady należy przyjąć z pokorą.

Całość zajęła mi łącznie jakieś 35 minut, więc przez pozostałe 3 godziny z zainteresowaniem obserwowałem podróżnych strefy non schengen.Kontrola bezpieczeństwa wygląda zupełnie tak samo jak w przypadku każdej innej podróży samolotem, kontrola paszportowa trwa 2 minuty bez jakichkolwiek pytań, wszystko idzie podejrzanie sprawnie.
Gdzie ten Mosad i długie kolejki?!
Sam Chopin absolutnie nie jest zapchany, teraz przynajmniej widać, że to lotnisko żyje!
W końcu. Zrobiłem kilka rundek wokół ciasnawej strefy odlotów nonschengenowskich.
Wynudziłem się jak mops.

Nastąpił długo wyczekiwany przeze mnie boarding. Załadowaliśmy się do busa, który przewiózł nas do czekającej w progach startowych landryny. Czas start, 3 i pół godziny i oto jestem.

Niestety miejsce w rzędzie miałem pierwsze z brzegu i mimo całkiem sporego wysiłku nie widziałem kompletnie nic. Śpiąca na oknie Izraelka całą sobą skutecznie przesłoniła mi wszystko.

TEL AVIV WELCOME TO!

Proces oficjalnego wpuszczenia do Izraela nie trwał zbyt długo. Swoje w kolejce trzeba odstać, ale głównie przez działające 4 z 20 budek z Panami celnikami. Kilka prostych pytań, w moim przypadku głównie związanych z niektórymi, dla nich kłopotliwymi pieczątkami w paszporcie.

Niestety Panowie nie informują, że ukradkiem włożony między paszportowe kartki świstek papieru to wiza zezwalająca na pobyt w Izraelu. To dosyć istotne ponieważ zarówno paszport jak i wizę powinniśmy strzec jak oka w głowie i mieć je zawsze przy sobie. Co prawda to oczywista oczywistość i wszędzie na świecie powinniśmy się stosować do tej zasady ale są takie miejsca na tym świecie gdzie w sposób szczególny powinniśmy stosować niektóre życiowe mądrości.

Jakaż była moja radość kiedy opatulon w mocno jesienną odzież wierzchnią, wyszedłem z lotniska i poczułem na sobie uderzenie gorącego powietrza. Jest godzina 22 z hakiem a temperatura powietrza wynosi blisko 30 stopni.

Emocje emocjami ale czas na wspomnianą już część praktyczną. Oto krótka legenda tej historii:

TLV = Tel Awiw
NIS = Nowy izraelski szekel
PLN = Złoty polski

DOJAZD Z LOTNISKA.

Tutaj sytuacja jest bardzo prosta ponieważ aby wydostać się z lotniska należy wybrać jedną z dwóch dostępnych opcji, taksówka vs pociąg. Wybór staje się bardzo prosty w momencie kiedy dowiadujemy się ile co kosztuje. Tak więc bilet na pociąg kosztuje ok. 13 PLN a kurs taksówką to równowartość ok. 140 PLN.
Jednostką monetarną w Izraelu jest Nowy izraelski szekel, jeden szekel to 100 centów ale potraktujcie to jako ciekawostkę z wiedzy ogólnej ponieważ tutaj nikt nie rozdrabnia się na pojedyncze centy… w powszechnym obiegu są szekle, bardziej dziesiątki i setki szekli. Przyjąłem, że 1 NIS to w drobnym zaokrągleniu 1 PLN. Prosta sprawa.
Podróż pociągiem trwa w zależności od stacji, na której powinniśmy wysiąść, od 15 do 30 minut. Moją, była stacja nr 1, oddalona niecałe 2 kilometry od tymczasowego domu.

Wydawać by się mogło, że sytuacja wręcz idealna.
Jeszcze dobrze nie dojechałem a już na własnej skórze przekonam się jaki naprawdę jest ten TLV…
Dosyć szybko zostałem sprowadzony na ziemię, lepką od brudu, pełną śmieci i typów spod ciemnej gwiazdy bliskowschodnią ziemię.
A dlaczego? A dlatego, że stacja kolejowa, która nawiasem mówiąc znajduje się w pobliżu jednego z głównych dworców autobusowych TLV (który jak się okaże za 2 dni będzie mi jeszcze potrzebny) to miejsca, delikatnie mówiąc mało reprezentacyjne co by nie powiedzieć, że po zmroku absolutnie nie należy tam zaglądać. Nie nawiązując z nikim kontaktu wzrokowego przemknąłem prawie niezauważenie przez kilka przecznic.

Widok szprycującej się na chodniku młodzieży przeplatał się z oczekującymi w blasku czerwonych niedyskretnych świateł, klientów jak mniemam, dam do towarzystwa. A to wszystko w oparach, nie, niestety nie absurdu a woni zmiksowanych aromatów, rozkładających się śmieci, brudu i gorącego powietrza.
Idę szybko, a nawet bardzo szybko, ukradkiem sprawdzam smartfonową mapę czy aby na pewno zmierzam we właściwym dla mnie kierunku a nie zapuszczam się w jeszcze większą czarną dup*.
Na szczęście droga była dosyć prosta i w zasadzie bez większego problemu trafiłem do swojego hostelu.

Dziękuję bogom wszelakiej maści za moją fotograficzną pamięć.

Zameldowany, ogarnięty, już prawie północ… Nastąpiła integracyjna część wieczoru. Jestem przekonany o tym, że przede mną 3 fantastyczne dni!

Do widzenia jutro w południe.

#t4yl

03.10.2017

TEL AWIW WELCOME TO!

29.08.2017

Polska… W tej bałtyckiej niepogodzie jest co najmniej jeden pozytyw.

28.06.2017

Włochy, Neapol… Będąc w Neapolu wybrałem właściwie!

26.06.2017

Włochy, Neapol… Noc była młoda, tak młoda, że skończyć się nie chciała….

01.06.2017

Włochy, Rzym… Moje TOP10 czegokolwiek zachowam dla siebie…

26.04.2017

Hiszpania, Majorka… Spakowaliśmy naszą Pandę i ruszyliśmy w drogę.

24.04.2017

Hiszpania, Majorka… Pierwszym przystankiem, naturalnie była Palma.

16.03.2017

Urugwaj, Montevideo… Montevideo to bardzo dobry pomysł na pierwsze spotkanie z Ameryką Południową.

21.02.2017

Urugwaj, Montevideo… Jesteśmy w Urugwaju!