Spakowaliśmy naszą Pandę i ruszyliśmy w drogę.

Mamy zamiar objechać całą wyspę. Czy zdążymy? Tego nie wiem.
Powinniśmy dać radę bo mamy na to aż 5 dni ale do odwiedzenia jest tyle potencjalnie interesujących nas miejsc, że zobaczymy jak to wszystko wyjdzie. Zaczynamy nasz #TourDeMallorca!
Pojechaliśmy na południowy wschód od Palmy, w kierunku LLUCMAJOR. W sumie to trochę dziwne ale nasza genialna mapa z kwiatkami i gwiazdkami (pozwolę sobie przypomnieć, że kolor niebieski odnosi się do atrakcji natury zastanej a czerwony to miasta, wsie i miasteczka, nierzadko wpisane na listę UNESCO) obejmowała również miejsca, do których wstęp był nieco utrudniony, żeby nie napisać, że surowo zabroniony.

Jest pierwszy kwiatek – LLUCMAJOR

I od razu skucha, drut kolczasty, zamknięta na cztery spusty brama, płot, wszystko na raz. Na końcu, wydawać by się mogło prowadzącej donikąd drogi stoi biała latarnia morska.
Nie ma opcji, że tam nie wejdę. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Znalazłem sekretne przejście, wystarczyło przeskoczyć niewysoki, usypany z kamieni płot, ominąć drut kolczasty i już jesteśmy po drugiej stronie. A tam pierwsze WOW.
Wyspa nagle się urywa, przepaść, jest pionowo w dół, przede mną rozciąga się bezkres Morza Śródziemnego. Jest pięknie granatowo. Mój domniemany lęk wysokości stopniowo puszcza.

A zajrzę w dół.
Usiadłem do zdjęcia, przecież nie będę taki, że przegapię okazję, nie skorzystam i nie zapozuję nad urwiskiem.

Ten kawałek wyspy pachnie rozmarynem. Spomiędzy skał wystają zielone krzaczki i kolorowe polne kwiatki, mnóstwo polnych kwiatków, wiosna w pełni więc cała Majorka kwitnie.
Odległości pomiędzy poszczególnymi kolorami z kolei, naszych mapowych kwiatków i gwiazdek są raczej niewielkie ale bardzo często tych 20 kilometrów możemy jechać przez godzinę. Nie, że drogi są złe, wręcz przeciwnie, są bardzo dobre. Te główne i lokalne, górskie serpentyny i wiejskie dróżki, czasami jest trochę wąsko i można spaść z urwiska ale taki urok zwiedzania zakamarków. Wokół Palmy jest nawet i kawałek autostrady. Wszystkie są jasno i logicznie oznakowane, mnóstwo bezpiecznych rond, jazda jak marzenie. I nie, nie jest to moja pasażerska opinia lecz kierowcy z wieloletnim doświadczeniem.
Jedziemy dalej bo przed nami cała wyspa do zobaczenia.
Słońce praży, gdzie nie spojrzę, wzdłuż i wszerz rozciągają się kolorowe łąki. Mijamy stada pasących się owiec, kóz i pojedyncze osły.


Dojeżdżamy do pierwszej zatoczki, doczekać się nie mogę a tu jeszcze parking trzeba znaleźć, przy właściwym kolorze linii zaparkować, parkometr ogarnąć.
To bardzo ważne!
Ja już zdążyłem zapomnieć szczegóły ale pamiętajcie, żeby przestrzegać zasad ruchu drogowego ponieważ mandaty na Majorce są naprawdę bardzo wysokie. Co do zasad samego parkowania to istnieją przynajmniej trzy kolory przykrawężnikowych linii ale bezproblemowy jest tylko jeden, chyba żółty ale polecam dopytać wujka Gugla.

CALA PI to taki zielono niebieski dalmatyńczyk, tutaj WOW jest jeszcze większe. Muszę przyznać, że mam ogromną słabość do takich pocztówkowych zatoczek. Oświadczam, wszem i wobec, że te miejsca istnieją naprawdę a zdjęć wcale nie trzeba podrasowywać, one po prostu tak wyglądają.
CALA z poziomu zero przestaje być kolorowym psem ale w dalszym ciągu zachwyca, jasny piasek, woda bardzo przezroczystego koloru i wykute w okalających skałach parkingi dla łodzi.

NATURA2000

Jedziemy dalej, zatrzymujemy się w PLATJA DE TRENC. Aby dostać się na samą plażę trzeba przejechać przez łąki i leśne rozlewiska, wszystko w ramach instytucji NATURA2000.
Tutaj pierwszy raz poczułem się turystycznie naciągnięty. Niby wstęp do parku krajobrazowego, po 10 euro od osoby. Zapłaciliśmy oczywiście bo na naturę nie będę żałował, tym bardziej, że ta dyszka jest do odebrania w znajdującej się na plaży knajpce. Knajpy nie polecam, drogo jak cholera, kupon nie obejmuje pić więc zatrzymałem go na pamiątkę.
NATURO2000 piękna! Białe plaże, choinkowy las i bezkres wydm. Ludzi nie dużo, garstka z nich się opala, kilka sztuk gra w piłkę, ze 3 osoby próbują wejść do wody.

Nie przypuszczałem, że Majorka jest aż tak bardzo krajobrazowo zróżnicowana. Jeszcze kilkanaście kilometrów wcześniej urwisko kręciło mi w głowie a tutaj prawie nudnie płaska, idealnie czysta plaża. Bardzo ambiwalentnie, nawet jak dla mnie.

 

03.10.2017

TEL AWIW WELCOME TO!

02.10.2017

TEL AWIW-JAFA, IZRAEL, A.D. 5 777.

29.08.2017

Polska… W tej bałtyckiej niepogodzie jest co najmniej jeden pozytyw.

28.06.2017

Włochy, Neapol… Będąc w Neapolu wybrałem właściwie!

26.06.2017

Włochy, Neapol… Noc była młoda, tak młoda, że skończyć się nie chciała….

01.06.2017

Włochy, Rzym… Moje TOP10 czegokolwiek zachowam dla siebie…

24.04.2017

Hiszpania, Majorka… Pierwszym przystankiem, naturalnie była Palma.

16.03.2017

Urugwaj, Montevideo… Montevideo to bardzo dobry pomysł na pierwsze spotkanie z Ameryką Południową.

21.02.2017

Urugwaj, Montevideo… Jesteśmy w Urugwaju!

×